„Cisza” – „Tylko miłość daje moc, by zawrócić ścieżki przeznaczenia” („Szeptem”, tom 3)

Piszę dziś totalnie chora, głos mi siada i nie wiem jak to będzie, ale na szczęście słowa nie tylko się wypowiada – można je też napisać. I przeczytać. Zapraszam więc do lektury…

 

 

 

Okej, zacznijmy od tego, że na ten wpis nie trzeba było długo czekać – po moim ostatnim wpisie dotyczącym tej sagi można się domyśleć, że nie zrobię między jednym a drugim tomem dłuższej przerwy, gdyż chęć poznania dalszych losów Nory i Patcha była nie do odparcia.

Muszę jednak wyznać, że po „Finale” nie sięgnę za prędko. Wynika to z braku czasu, pieniędzy, oczywiście, oraz tego, że ostatnimi czasy ciężko idzie mi czytanie. Zakupiłam ostatnio trzy książki, o których wpisy pojawią się tutaj NA PEWNO, zapomniałam jednak włączyć do zamówienia czwartej i, niestety, ostatniej części sagi „Szeptem”. ŻAŁUJĘ, ale następne zamówienie złożę prawdopodobnie dopiero w grudniu. Także muszę nacieszyć się tym co mam…

No, ale wracając do tematu…

Moje oczekiwanie względem tej serii były (i nadal są) wysokie. Oczekuję od autorki maksimum wyobraźni, zaskoczenia i akcji. Wiem, że ją na to stać i stawiam sadze „Szeptem” wysoką poprzeczkę. Czy ją pokonuje? Cóż, idzie jej całkiem nieźle.

Nie brałam nawet pod uwagę możliwości, że książka nie będzie dobra. MUSI być dobra, bo skoro zaczęła się tak dobrze, jak można to zniszczyć?

Czułam wielką ekscytację sięgając po „Ciszę”. Byłam tak zaślepiona opinią innych blogerów, czytelników i wydawnictw, że nie mogłam doczekać się kiedy mnie zaskoczy, kiedy poczuję że to TA książka.

Mam z nią przyjemne wspomnienia. Pomogła mi, jak niewiele innych książek, odciąć się od świata, chociaż muszę przyznać, że z tą częścią zmagałam się najdłużej.

Z początku byłam pogubiona i zdekoncentrowana. Jedna niewyjaśniona sytuacja nakładała się na drugą, zostałam zbita z tropu. Czasami zapominałam o kim i o czym czytam.

Nie potrwało to długo. Odnalazłam się, ale warto zaznaczyć że ten punkt zagubienia istnieje.

Dzięki tej części chciałam w jakiś sposób poznać bohaterów z innej strony. Dowiedzieć się co spotka Patcha, czy związek z Norą przetrwa, jak wielką rolę odgrywa Marcie. Czy Scott wróci?

 

 

 

Pierwszym wydarzeniem opisanym w książce jest złożenie przysięgi, wyrzeczenie się wielu zasad i praw. W imię czego? W imię miłości, oczywiście. Kto się wyrzeka? I czy to prawdziwe uczucie?

Dzieją się rzeczy, które mają na życie dziewczyny wielki wpływ. Ale ona nie wie jak wielką wagę ma to co zostało wypowiedziane w czasie jej zniknięcia. Nie zdaje sobie sprawy jak wiele straciła. Nie pamięta tego, o co tak długo zabiegała. Zdaje się, że to zniknęło…

Ona budzi się na cmentarzu, całkowicie pogubiona i zdekoncentrowana. Nie wie jak się na nim znalazła, nie wie ile tam była. Po prostu, z jej życiorysu jakby wymazano pięć miesięcy. Nora nie pamięta ani twarzy, ani głosów. Nic. 

Nie pamięta kto ją porwał, nie pamięta jak zniknęła. Co się z tym wiąże – nie pamięta Patcha.

Znaleziona przez stróża, zostaje oddana w ręce matki.

Poza tym, że sytuacja w jakiej się znalazła nie jest jej znana, nic się nie zmieniło. Dziewczyna nie może zapomnieć o tym co się stało, ale nikt nie chce udzielić odpowiedzi na jej pytania – postanawia więc na jakiś czas odpuścić. Wrócić do siebie, ogarnąć niepozamykane sprawy. Ma do nadrobienia masę nauki, musi wrócić do szkoły i to załatwić. Zresztą, musi tam zmierzyć się ze spojrzeniami uczniów sądzących, że jej amnezja jest udawana. Szczególnie musi zmierzyć się z Marcie.

Jakby tego było mało, matka nagle oznajmia jej, że spotyka się z jej ojcem, z Hankiem. To dla Nory cios poniżej pasa.

Jak ma to teraz wyglądać? Mają być siostrami, lubić się, chodzić razem na zakupy? Odpada!

Nora nie kryje swojej wrogości względem mężczyzny.

Vee jest dla Nory chyba już jedynym wsparciem. Oczywiście, ona też milczy. Ale Nora czuje, że obie, i ona i jej matka, coś ukrywają. Dziewczyna czuje, że zapomniała o czymś, a raczej o kimś, ważnym. Ma sny, prześwity wspomnień, czuje przy sobie czyjąś obecność. Ale czyją?

Pewnego wieczoru, kiedy Nora zostaje napadnięta, z odsieczą przybywa niejaki Jev. Wysoki, ciemnooki chłopak ubrany na czarno, z głową przyozdobioną czapką z daszkiem. Ratuje Norę z opresji, a ona wie, że ten napad i ratunek to nie przypadek. Skąd wiedział? I kim są jej napastnicy?

Jeśli Nora nie pamięta Patcha, nie pamięta też kim on jest. Dlatego sądzi, że to wieczoru zabił na jej oczach człowieka. Bezdusznie, boleśnie.

Po tym wydarzeniu Jev znika i nie pojawia się przez długi czas.

Nora wypytuje Vee o tajemniczego chłopaka, jednak ta twierdzi że nikogo takiego nie zna. To samo twierdzą wszyscy inni których o to pyta.

Może nie warto zawracać sobie nim głowy? Chłopak kazał jej o tym zapomnieć. O tym, że ją uratował. O tym, że istnieje. I może to faktycznie zbieg okoliczności? Tak, na pewno…

Tymczasem, jakby już było niewystarczająco ciężko, pojawia się Scott. Ostatnim razem zostawił jej w wyrazie przeprosin samochód, a teraz zjawia się by zobaczyć dawną przyjaciółkę. I ją ostrzec.

Okazuje się, że tylko on może udzielić jej odpowiedzi. Tłumaczy na czym polega zainteresowanie Marcie naszyjnikiem, o którego istnieniu Nora nie wie. Dziewczyna upominała się o niego, tłumacząc że należy do Patcha – jej letniego romansu. Ale Nora naprawdę nic nie wie.

Scott mówi też kim jest i do czego jest zdolny. Wyjawia kim był dla niej Patch. Nora wie, że kiedyś istniał w jej pamięci. Ale kim on właściwie jest?

Scott chce uwolnić się od niebezpieczeństwa, w czym pomaga mu Nora. To wtedy, po akcji w magazynie Hanka, ponownie pojawia się Jev, by uratować ją z opresji. Zabiera dziewczynę z miejsca zdarzenia ze sobą.

Rozpoczyna się wyścig z ludźmi Czarnej Ręki.

Jev wyjaśnia Norze jak ma się zachowywać. Wyjawia jej najczulszy punkt Nefilów i zapewnia jej bezpieczeństwo. Ona, o dziwo, zaczyna pokładać w nieznajomym coraz większe nadzieje. Oby się na nim nie przejechała…

Patch wie, że musi wyjaśnić Norze co się z nią stało. Dziewczyna jest pogubiona, chwyta się brzytwy chcąc uśmiercić swojego wroga samodzielnie, dlatego chłopak musi jej pomóc. Najpierw jednak musi zdobyć jej zaufanie.

Nora wnika we wspomnienia Patcha, tak jak zrobiła to już kiedyś.

Przed oczami staje jej obraz porwania, zdesperowanego Patcha, rozpaczliwie proszącego o darowanie jej życia.

W tej sytuacji Nora zaczyna powątpiewać w prawdomówność najbliższych. Okłamano ją.

Nora i Patch nie poradzą sobie sami. Patch, chcąc nie chcąc, musi zwrócić się po pomoc do swojej dawnej dziewczyny, tej, która próbowała odebrać Norze życie – Dabrii. To ostateczność, do której są zmuszeni.

Nagle zaczyna dziać się coś dziwnego. Czarna Ręka jakby przewidział co się stanie, toteż zupełnie z dnia na dzień jej matka ulega wypadkowi. Zaraz po niej, ulega mu Nora.

Nora widzi przed sobą tylko Hanka, z dłońmi umazanymi krwią… Budzi się już gdzieś indziej.

Patch wie, że musi działać szybciej – ochronić Norę przed Czarną Ręką. Wszczyna więc w życie plan, który powinien na jakiś czas dać im chwilę wytchnienia.

Chłopakowi naprawdę zależy na bezpieczeństwie ukochanej, prosi ją więc o zachowanie szczególnej ostrożności.

Jednak w sytuacji, kiedy potrzebuje jej przyjaciel, jak może pozostać w cieniu?

Wymyka się mimo uwag i zastrzeżeń Jeva. Spotyka Scotta, który jest w okropnej sytuacji i wie, że powinna mu udzielić pomocy. Załatwiła wszystko to dzięki czemu będzie mógł przez jakiś czas przeżyć. Na pożegnanie Scott składa na jej ustach pocałunek, a zraz po tym Nora znów jest w sytuacji zagrożenia życia.

Dziewczyna zmuszona jest do złożenia pewnej przysięgi. W innej sytuacji pewnie wolałaby umrzeć niż ją składać, jednak kiedy zagrożone jest życie jej matki i bliskich – czy ma wyjście?

Mimowolnie Nora staje się kimś innym. Kimś nowym.

Rozpaczliwie tłumaczy Patchowi dlaczego podjęła taką decyzję, ale chłopak nie jest zły. Wiedział, że powinna tak postąpić. I choć przez to ich uczucie wystawione jest na najcięższą jak dotąd próbę, postara się je uchronić przed upadkiem.

Hank jest uciążliwy. Zrobił wiele złego, ale Nora nie chce mieć go na sumieniu, co Patch rozumie w pełni.

Wszystko się zmienia, kiedy w jej oczach błyska niebieski płomień.

Pada strzał. Ale kto oberwał?

Rzesza zdenerwowanych Nefilów pozostaje bez przewodnika. Żądni krwi upadłych aniołów pragną wojny, ale jak Nora może wypowiedzieć ją swojemu ukochanemu?

Musi poprowadzić armię. Musi walczyć.

Teraz pozostaje tylko wybrać przeciwnika… W imię której rasy Nora będzie walczyć?

 

 

 

 

 

Mega, mega, mega! Wspaniała książka, co tu dużo mówić?

Oczywiście, część pierwsza, jak dla mnie, wciąż będzie najwyżej na podium, ale muszę przyznać że „Cisza” całkowicie mnie zaskoczyła. Nie spodziewałam się takiego biegu sytuacji.

Porównując tę książkę do drugiej części, zdecydowanie wolę tę. Nie wiem dlaczego, ale czytało mi się ją szybciej, sprawniej i przyjemniej. Nie nudziła tak jak część druga.

O czym tu jeszcze warto wspomnieć?

Podobały mi się, jak zwykle, dialogi. Pojawiło się paru nowych bohaterów, paru wróciło „na stare śmieci” w świetnym stylu. Nie zabrakło ironii, powagi i humoru. Dobra mieszanka tego, co w książkach lubię najbardziej.

PO RAZ KOLEJNY ZAKOCHAŁAM SIĘ W OKŁADCE. No, spójrzcie tylko. Jest prześliczna!

 

Wraz z trzecią częścią wzrasta też moje zainteresowanie, bohaterzy stają się coraz dojrzalsi i my możemy z nimi przez ten etap dojrzałości i trudnych decyzji przejść.

Uczucia Nory i Patcha wzlatują nieco wyżej, wiąże się z nimi niemal wszystko. Są gotowi wyrzec się wszystkiego co mają tylko po to, by być razem. Kochają się, nie ma co na ten temat dyskutować.

Rozpisałam się, więc na koniec dodam tylko – WARTO! NAPRAWDĘ WARTO.

Polecam sagę „Szeptem” całym sercem.

 

- Książkomaniaczka

 

 

 

 

,

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>