„Moje serce i inne czarne dziury” – o samobójstwie, poczuciu samotności i szukaniu pomocy

Nikt z nas nie lubi być wytykanym palcami. Szczególnie wtedy, kiedy nic takiego nie zrobił.

Czasami płacimy za błędy naszych bliskich wysoką cenę – musimy żyć tym każdego dnia, zawsze w obawie że przyczyniliśmy się do tego błędu. Zaczynamy zastanawiać się czy i my nie zawiniliśmy i czy naprawdę warto się tego wypierać.

Jeśli uważasz że cały świat jest przeciwko tobie, że w nikim nie masz wsparcia, a twoje życie to szlak błędnych decyzji i niepowodzeń, jesteś zupełnie taki jak Aysel.

Aysel to dziewczyna, która już od lat ma ciężko. Jeszcze za dziecka było w porządku, ale w którymś momencie coś się zepsuło. Jej ojciec zrobił straszą rzecz, za którą teraz odsiaduje wyrok, a wszyscy których dziewczyna spotyka patrzą na nią właśnie pod tym kątem. Wydaje się że wszyscy obwiniają ją o to, czego przecież nie ona dokonała, ale nauczyła się z tym żyć. W domu krzywo na nią patrzą i jest świadoma tego, że to przez sprawę związaną z nim.

Pewnego dnia, tak po prostu, Aysel postanawia umrzeć.

Niby to nie taka prosta decyzja, ale już od dłuższego czasu o tym myślała. Bojąc się nieuniknionego, postanawia zrobić to z kimś – z obcym, którego poznaje na portalu Partnerzy do Samobójstwa. Jej potencjalny partner ma tylko trzy wymagania:

1. Nie chcę tego zrobić z kimś, kto ma dzieci.

2. Nie możesz mieszkać dalej niż godzinę drogi ode mnie.

3. Musimy zrobić to 7 kwietnia. Ta data nie podlega negocjacji.

Dla jednych może wydać to się śmieszne – bo to wygląda jak głupi żart. Jak można wymagać czegokolwiek od kogoś kto chce się zabić?

Jednak te wymogi nie są wcale takie głupie. Chłopak kryjący się pod nickiem FrozenRobot rozpaczliwie szuka sposobu by odejść z tego świata. Nawet nie myśli o tym żeby się wycofać – sądzi, że na to właśnie zasługuje.

Decyzja pada 12 marca – to wtedy Aysel postanawia umówić się z nieznajomym i omówić resztę warunków. Chce wiedzieć jak należy to rozegrać, a FrozenRobot wydaje się być pewien swojej decyzji jak niczego innego na świecie. Traktuje to śmiertelnie poważnie i ani myśli robić tego z kimś, kto zamierza go wystawić.

Kiedy dochodzi do spotkania, trudno im ze sobą rozmawiać. To oczywiste, powinno być trudno. W końcu to poważna sprawa. Nie szukają w sobie sympatii – mają przecież odebrać sobie życie, po co więc angażować się w coś więcej?

Z początku dla Aysel życie Romana wydaje się… dobre. Ma przyjaciół, kochających go rodziców i adoratorki. Tylko że ona nie wie co kryje się za tym wszystkim.

Roman nie jest zbyt rozmowny. Na pewno nie spieszno mu do poważniejszej rozmowy czy też wyznawania swoich powodów. Jest arogancki, ale dobry z niego chłopak. Ona wie że FrozenRobot się boi, ale tego nie okazuje. Za to Aysel otwarcie mówi o swoich lękach.

Średnio go to interesuje, o ile Aysel chce pozostać w grze. Tylko że z dnia na dzień okazuje się, że jednak ma dla kogo żyć…

Między tą dwójką rodzi się na tyle duże zaufanie, że chłopak niechętnie mówi o swoim powodzie. Dlaczego chce zrobić to akurat 7 kwietnia i dlaczego nie myśli nawet o powodach do życia.

Jego zepsute wnętrze wydaje się totalnie rozdarte przez żal, który wypełnia go od tych paręnastu miesięcy. Zdaje się że nie umie już nikogo kochać ani nikomu ufać. Ale z nią jest inaczej.

Jej powód jest może mniej poważny niż ten Romana, ale równie mocno waży na jej życiu. Czuje się samotna i ma wrażenie że dźwiga na barkach cały ten ciężar który zrzucił na nią ojciec, ale tylko z nim czuje że jest w stanie go unieść.

Zawierając ten tragiczny pakt, Aysel nie wiedziała na co tak naprawdę się pisze. Co dnia musi oglądać w jego oczach ból i pamiętać o tym, co mu obiecała – muszą umrzeć.

Tylko że dzięki niemu ona chce żyć bardziej niż kiedykolwiek.

Roman zaprzecza swoim uczuciom – mówi że nie ma opcji by zmienił decyzję. I nawet jeśli coś do niej czuje, zrobi to co planował. I ma nadzieję na jej wsparcie.

Ale jak może wspierać go w tak okropnej sprawie?

Roman staje się jakby weselszy – tak sądzi Aysel. Wciąż jednak widzi w jego oczach to, co widziała od początku. Rozpacz i ból.

Próbuje go powstrzymać, jakoś przedłużyć ten proces, ale on nie daje za wygraną. Koniecznie wtedy chce zrealizować swój plan. I nie ma wyjścia.

Dziewczyna zaczyna powoli stawać na nogi – poznaje prawdę, którą ukrywała matka. Rodzicielka przestaje na nią krzywo patrzeć kiedy tylko córka tłumaczy jej jak okropnie czuła się do tej pory. Do tego odchodzą problemy związane z jej ojcem.

Pozostaje zatem jeden – pakt, który ma zostać dopełniony już za parę dni.

Ale Roman to przewidział. Wiedząc że Aysel się wycofa postanowił oszczędzić jej życia – bo na nie zasłużyła.

I chodź ona nie wywiązała się z zawartego paktu, on zrobił to sam.

Istnieje jednak szansa, że dziewczyna zdąży go uratować. Przecież tak dobrze go zna…

Za bardzo go kocha by pozwolić mu odejść… samemu.

 

 

 

Rzadko kiedy moją uwagę przyciąga tytuł, ale trzeba przyznać – jest oryginalny i rzeczywiście aż chce się przeczytać książkę.

Pamiętam że widziałam ją kiedyś na jakiejś stronie internetowej. Mimo że lubię taką tematykę, nie bardzo porwał mnie opis. Ale pomyślałam, że skoro nie mam w planach jej kupić, a jest sobie w bibliotece, dam jej szansę.

No więc przyniosłam ją, położyłam na półce i tak sobie czekała.

Wczoraj (21.10.17) nadeszła jej wielka chwila. Biorę ją w ręce, otwieram i czytam.

Pierwsze sto stron przeczytałam w jakieś pół godziny. Odłożyłam ją, sądząc, że jest nudna.

No ale nadchodzi dziesiąta w nocy, ja nie mogę spać, a ona tak sobie leży… no i co zrobić?

Czytam dalej. Mija parę chwil, jest trochę po dwunastej w nocy, ja trzymam zamknięte „Moje serce i inne czarne dziury” w dłoniach z uśmiechem na ustach. Wynika zatem że skończyłam ją jeszcze w tym samym dniu (no prawie) w którym ją zaczęłam.

Z mojej opowieści można wynieść to, że książka na początku jest nudna (zaznaczę że zależy to od gustu). Z czasem jednak naprawdę można się wciągnąć, wierzcie mi, nie należy spisywać jej na straty.

„Moje serce i inne czarne dziury” to historia o dwójce nastolatków zmęczonych życiem. O poszukiwaniu sensu istnienia, o wypełniającym nas żalu, o rodzinie i o tym, że są chwile i ludzie dla których warto żyć.

Poruszona w książce kwesta samobójstwa jest okropnie delikatna i sądzę, że nie powinna ona być tematem tabu. Tutaj użyto fikcji literackiej, jednak warto pamiętać o tym, że to prawdziwy problem o którym należy mówić.

Wielu nastolatków myśli że nie ma po co żyć, po prostu w tym wieku gubimy się i sądzimy że nie ma dla nas ratunku. Jestem młoda i muszę przyznać że przez to przechodziłam. Mając trudniejsze momenty w życiu zastanawiałam się nad tym po co ja w ogóle się urodziłam i sądziłam, że beze mnie będzie lepiej. Ale wiem że każdy przez to przechodził, niektórzy polegli w tej walce. Po prostu czasami warto zasięgnąć pomocy albo dać temu powoli zanikać.

Na końcu książki (i to nie jest spojler) autorka umieściła informacje o ewentualnej pomocy dla dzieci i młodzieży. Zagraniczne maile i telefony zaufania dostały polskie odpowiedniki, dlatego jeśli ktoś z nas uzna że potrzebuje takiej pomocy, łatwo może ją uzyskać.

Podano też strony internetowe na których można szukać pomocy. Ja podam te strony poniżej, dla bardziej zainteresowanych:

www.samobojstwo.pl

przyjaciele.org

stopdepresji.pl

http://forumprzeciwdepresji.pl/index.php/gdzie-szukac-pomocy

 

Co warto zapamiętać?

Na pewno to, że każdy z nas ma w sobie na tyle siły, by wygrać z tym uczuciem. Wiem, że każdy z nas czuł się kiedyś niepotrzebny czy samotny, ale wierzcie mi, naprawdę możemy to unieść. I choć ciężko w to uwierzyć – to prawda.

Jesteśmy silniejsi niż myślimy.

-Książkomaniaczka

,

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>