„Ostatnia piosenka” – czy Nicholasa Sparksa stać na więcej?

 

Po powieści tego autora chciałam sięgnąć już niejednokrotnie – tym bardziej w ostatnim czasie, kiedy na mojej półce zaczęły gościć same romanse.

Ogólnie swoją przygodę z książkami zaczęłam od kryminałów, ciężko mi więc powiedzieć dlaczego na tym się teraz zatrzymałam, ale mniejsza.

O Sparksie słyszałam wiele – wydaje mi się, że oglądałam każdą ekranizację jego książki i każda mi się podobała. Pomyślałam więc; dlaczego nie połączyć przyjemnego z użytecznym? Zobaczyć to dokładniej? Bliżej?

„Ostatnią piosenkę” również obejrzałam i byłam pod mega wrażeniem. Ale o tym później…

 

Więc, z początku nie ma w tej powieści nic niezwykłego  – zbuntowana nastolatka zmuszona jest spędzić wakacje w małej chatce z bratem i znienawidzonym przez nią ojcem. Dlaczego tak bardzo go nienawidzi? Cóż… twierdzi że zostawił ich. Że odszedł tak po prostu. Ronnie obwinia go o wszystko; o rozwód, o to że przestała przez niego grać i o to, że zniszczył niegdyś wielką łączącą ich więź. On jednak ciągle zaznacza jak bardzo ją kocha i jak bardzo za nią tęsknił, co sprawia że dziewczyna wpada w szał.

Ronnie zaczyna się buntować. Nie spędza czasu w domu, wychodzi na całe dnie i wraca nocą. Ojciec oczywiście się o nią martwi ale rozumie, że córka potrzebuje czasu.

Przypadkiem poznaje Willa – zabójczo przystojnego chłopaka o troskliwym i zapadającym w pamięć spojrzeniu. Jednak on jest dla niej zbyt „idealny”. Zbyt ułożony i… ona jest dla niego nieodpowiednia.

Niedługo potem poznaje też Blaze – buntowniczkę sto razy większą od niej. I nie tylko z nią się zapoznaje – jest też jej paczka, w której między innymi znajduje się jej przystojny chłopak o podłym charakterze – Marcus.

To co robią znajomi Blaze jest piekielnie niebezpieczne, ale Ronnie nie chce wyjść na słabą. Podąża ich śladami chociaż wcale jej to nie pasuje. I przede wszystkim niesie to za sobą masę konsekwencji.

Dziewczyna wpada w kłopoty – oskarżono ją o kradzież. Jak się okazuje, w sprawę była zamieszana zazdrosna Blaze.

Od tej pory Ronnie jest pod nadzorem nie tylko policji, ale czułego i opiekuńczego ojca.

Jej bariery zaczynają się burzyć, kiedy ojciec stwierdza że jej wierzy – choć wszystko wskazuje na jej winę. Dziewczyna czuje, że ma w nim oparcie i od tej pory stara się zachowywać wobec niego fair – tak, jak na to zasłużył.

Kiedy Ronnie zawodzi się na Blaze i myśli że została ze wszystkim sama, znów pojawia się Will. Tym razem chce się zbliżyć do niej w inny sposób niż poprzednio. Przez zniewalający uśmiech i ogromne poczucie humoru, zanikają kolejne granice. Ronnie staje się bardziej otwarta na niego i otoczenie. Mimo wszystko wciąż zachowuje pozory buntowniczej dziewczyny z Nowego Yorku.

Chłopak natomiast zapewnia Ronnie że nie jest taki jak mówią o nim ludzie. Szczególnie jego była, której ona przez jakiś czas wierzyła. Will naprawdę stara się złamać Ronnie i odkryć jej drugą, lepszą twarz.

Dziewczyna wie, że popełniła sporo błędów. Jednym z nich jest brak zaufania do Willa. Przeprasza go i od tej pory jest to już coś większego.

On też zaczyna się w to bardziej angażować. Zaprasza ją nawet na wesele swojej siostry. I mimo że Ronnie tam nie pasuje, chłopak zapewnia ją że będzie fajnie i że warto spróbować.

Nadchodzi również moment w którym pora wyjaśnić parę spraw z Blaze. Nie wyraża ona zbyt wielkiej skruchy, tłumaczy dlaczego postąpiła tak a nie inaczej i dlaczego zachowywała się tak w stosunku do nowej koleżanki w ostatnim czasie. Te tłumaczenia jednak na ten moment nie dają zbyt wiele, bo Blaze nie chce oczyścić Ronnie z zarzutów. Nie chcąc przejmować się na razie tą sprawą, dziewczyna przygotowuje się na ślub Megan.

Pojawia się na przyjęciu i do jakiegoś momentu wszystko przebiega pomyślnie.

Tam odkrywa kolejną twarz Willa. Po niefortunnym zdarzeniu które tam nastąpiło, Ronnie próbuje odsunąć się od ukochanego na jakiś czas.

Megan staje w obronie brata, ale okazuje się że nie tylko ta sprawa leży mu na sumieniu. Coś wielce związanego z nią, a raczej z ojcem Ronnie ciąży Willowi na sumieniu. Coś wielkiego. Coś, co może zaważyć na ich wspólnej przyszłości.

Mimo że ich relacja się naprawia, prawda musi wyjść na jaw. I wyjdzie już niedługo.

Stan ojca Ronnie, jak na złość w tak złym czasie się pogarsza, czego nie daje po sobie poznać. Uchodzi za zdrowego, pełnego życia człowieka, ale w rzeczywistości wcale tak nie jest.

Jonah i Ronnie są okropnie zdesperowani sytuacją jaka wydarzyła się w ostatnim czasie. Jonah próbuje dokończyć witraż który robił z ojcem od początku wakacji. Płacze i krzyczy, ale ma nadzieje że to pomoże mu wyzdrowieć. Dziewczyna nie umie przemówić mu do rozsądku.

Ronnie poznaje prawdę o pożarze, nie może uwierzyć w to co się wokół niej dzieje. Zawodzi ją kolejna osoba, a ona czuje się okropnie źle ze stanem ojca i płaczącym bez przerwy, nieświadomym niczego bratem.

Spędza z ojcem ostatnie chwile i stara się jak może by go uszczęśliwić. Ciągle przeprasza za to jaka była. Ale wie że niedługo będą musieli się pożegnać.

Blaze, słysząc o stanie ojca Ronnie, przeprasza ją. Czuje się źle przez to że zrzuciła na nią tak wielką odpowiedzialność. On też chce się zmienić.

Załamana dziewczyna kończy piosenkę ojca. Jego ostatni utwór który napisał zanim mu się pogorszyło. Ze łzami w oczach ogląda jego koniec. Słyszy jego ostatnie oddechy. Po prostu jest przy nim.

Ukończony witraż przypomina jej o nim bez końca, a piosenka którą skończyła sprawia, że postanawia wrócić do chwil kiedy była mała i grała z ojcem na pianinie. Idzie więc w tym kierunku, chcąc uczcić jego pamięć.

A co z Willem? Cóż… wróci. Ale czy tym razem zostanie? Czy chce się tylko pożegnać?

 

 

 

Porównać książkę do filmu jest mi okropnie ciężko, ponieważ w obu wersjach ta historia mi się podobała. Oczywiście film wywołał więcej emocji, ale nie mogę powiedzieć że na książkę byłam obojętna.

W filmie pominięto parę rzeczy, tak tradycyjnie, ale to co najważniejsze tam znalazłam i raczej nie mam się czego przyczepić. Tak sądzę.

Płakałam przy książce; a raczej miałam łzy w oczach. Bo może „płacz” to jednak za duże słowo…

Co mi się w tej książce podobało?

Na sto procent dialogi. Powieść jest napisana prostym językiem, łatwym do zrozumienia. Przynajmniej dla mnie.

Bohaterowie? Cóż… wydaje mi się że paru z nich było zbędnych, ale mniejsza… Ci najważniejsi byli jak dla mnie okej i nawet ich polubiłam.

Książka uczy cenić chwile. Pokazuje jak bardzo zmienia nas miłość i jak silne może być uczucie do drugiego człowieka. Że trzeba szanować tych których mamy i to co mamy. Że czasami nie warto wracać do przeszłości. To może zabrać nam zbyt wiele czasu. I nie tylko nam.

Czy Nicholasa Sparksa stać na więcej? Co w ogóle znaczy to pytanie?

Już tłumaczę…

Słyszałam, że Sparks to jeden z najlepszych pisarzy romansów. Jak dla mnie, są dużo lepsi autorzy od niego. Ale to moje zdanie.

Nie czytałam tego słynnego „Pamiętnika” czy też „Szczęściarza” które ponoć są jego wybitnymi dziełami i może akurat trafiłam na coś gorszego, ale jak dla mnie książka ta jest przeciętna i niewiele różni się od tych które czytałam do tej pory.

 

- Książkomaniaczka

 

,

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>