„Wymyśliłam cię” – Francesca Zappia

Do „Wymyśliłam cię” podchodziłam bardzo ostrożnymi, małymi krokami. O tej książce jeszcze niedawno było głośno, ja kupiłam ją właściwie w ciemno. Książki tego typu czytam w trochę inny sposób. By się nie zniechęcić od razu, staram się dawać im trochę więcej „luzu”, to znaczy: nie za wiele wymagam, nie czepiam się rzeczy, do których ja nie przywykłam w książkach, nie porównuję ich do poprzednich i unikam krytyki wiedząc, że dana książka jest pisana w odmienny sposób specjalnie. Bo odmienność przyciąga ludzi.

Dla mnie takie lektury są nieco irytujące. Tę książkę przypisuje się do kategorii „dla nastolatków”, ale głębszego przesłania to ona według mnie nie ma, nie za wiele uczy, nie opiera się na sytuacjach z życia wziętych (a to ważne) i jest, według mnie, nudna. Nie ma w niej za wiele akcji, dialogi (zazwyczaj) bywają nudne, a bohaterowie lekko „naciągani”.

Dla ludzi, którzy piszą w ten sposób „dla nastolatków” stanowczo proponuję zmienić kategorię, bo jeśli książka jest O nastolatkach, wcale nie znaczy że jest też DLA nich.

 

Główna bohaterka „Wymyśliłam cię” jest schizofreniczką. Akcja tej książki opiera się na wydarzeniu z jej dzieciństwa, kiedy to poznała pewnego chłopca, który pomógł jej uwolnić homary z akwarium.

Po paru latach ląduje w nowym liceum. Nikt nie wie o jej chorobie, co dla niej jest dużo korzystniejsze. Między zajęciami pracuje w restauracji z kolegą z klasy. Jej rodzice twierdzą, że ten rodzaj spędzania czasu dobrze jej zrobi.

Oprócz Tuckera poznaje też Milesa – wrednego, bezpośredniego i zamkniętego w sobie chłopaka. Alex nie ma zamiaru wchodzić z nim w głębsze relacje. Jego charakter jest wręcz odpychający.

No, ale niewiele potrzeba by stali się wrogami. Dokuczają sobie na każdym kroku. I chociaż się „nie lubią”, Alex wie, że Miles ma dwie twarze. Chce poznać go z tej drugiej strony. Chłopak wyraźnie wyraża swoją niechęć jej osobą, lecz z czasem udaje im się nawiązać jakiś kontakt.

Alex zaczyna lubić Milesa bardziej niż się tego spodziewała (a to niespodzianka!). Czasami widzi w nim tego chłopca z galerii, ale wie, że to tylko jej wyobrażenia.

Dziewczyna zaprzyjaźnia się też z innymi. W szkole dochodzi do sytuacji, w których ona sama nie wie co jest prawdą a co fikcją. Ona widzi świat nieco inaczej, dlatego by odróżnić rzeczywistość od fantazji, ciągle robi zdjęcia. To jej pomaga wiele zrozumieć.

Wracając do Milesa…

Matka dziewczyny wmawiała jej, że ten chłopak z galerii o którym mówiła nie istnieje. Ale czy to przypadek, że Miles też ją pamięta? Może wcale go sobie nie wymyśliła?

Jak się okazuje, to nie pierwsze kłamstwo jej rodziców.

Miles jest dla niej wielkim wsparciem, kiedy na jaw wychodzą nowe fakty. Osoby, o których myślała że istnieją, wcale nie są realne. I to od dawna. To nie pozwala Alex myśleć trzeźwo. Jest rozbita między wymysłami a realiami. Ale kto jej uświadomi co jest realne a co nie? Czy ON jest realny? Czy ONA istnieje? I wszystko inne?

Nie jest tajemnicą, że między dwoma głównymi bohaterami zrodziło się uczucie większe niż przyjaźń. I może tylko to jest dla Alex realne?

Poznają się na nowo, tym razem żadne z nich nie ma zamiaru odchodzić. Mimo, że już się kiedyś widzieli, znów nawiązują relację. Od nowa.

Alex musi zmierzyć się ze swoją chorobą bardziej niż kiedykolwiek. Wie, że tym razem da radę. W końcu ma dla kogo walczyć.

 

Może opis wskazuje na to, że książka jest okej, ale, jak już wspominałam, staram się unikać większej krytyki, a opis to tylko opis. Przyznaję, że lekko koloryzowałam. Książka nie jest OKROPNA ani ZŁA. Jest po prostu NUDNA. Mogę ją jeszcze określić jako NACIĄGANĄ. Tak jak określiłam jej bohaterów.

Wiem, że nie każda książka w tej kategorii musi opierać się na codziennym, momentami nudnym życiu nastolatka, ale w takich książkach następują momenty, w których zaczyna się wątpić w to, czy autor miał w ogóle z takimi ludźmi do czynienia.

Czasami brakuje podstaw. Na przykład życia w szkole, w domu czy poza nim. Czasami brakuje sytuacji, w której bohater staje przed trudną REALNĄ decyzją, która może spotkać każdego z nas, i to dlatego właśnie sięgamy po takie książki. Bo możemy w jakimś stopniu wziąć z nich coś sobie do serca.

Nie wiem o co tyle szumu. Nie wiem co ludzie widzą w tej książce, bo według mnie nie ma szału. Nie jest warta takiego rozgłosu. Widziałam dużo lepsze lektury, które nie doczekały się takiej fali „wspaniałości” jak ta. I nie sądzę, by tym razem zależało to od gustów. Ta książka jest jednoznaczna, według mnie. Ciężko zrozumieć ją na parę sposobów, bo jest łatwa. To znaczy, że nie trzeba się nad nią głowić.

Alex była jedną z najbardziej irytujących bohaterek książkowych jakie miałam okazję poznać. Irytowało mnie jej zachowanie, jej podejście do życia i ludzi oraz to, w jaki sposób rozwiązywała niektóre konflikty.

Jeśli już przy bohaterach jesteśmy, sądzę, że niektórzy z nich uratowali tę książkę. I to nie główni, a drugoplanowi. Na przykład Tucker. Moim zdaniem nadał tej książce kolorów, których, do jakiegoś momentu, nie miała.

Lubię powieści, które mają w sobie coś do podłoża psychicznego. Wspominałam o tym. Może jestem dziwna, ale taka prawda.

A czytając „Wymyśliłam cię” miałam przeczucie, że autorka nie miała kontaktu z schizofrenikiem i nie wie jak to jest. I nie mówię tu o tym, że ja miałam. Nie miałam. Czytałam jednak książki, w których osoby z tą chorobą przedstawione są dużo lepiej, wyraziściej i czytelniej. To kolejna naciągana rzecz w tej lekturze. Myślę, że chcąc pisać o takich rzeczach, trzeba mieć chociaż przez chwilę z nimi styczność. Niektórzy mają tak, że tej styczności nie potrzebują, a im to wychodzi. Ta autorka potrzebuje takiej styczności. Nawet jeśli już ją miała, nie powinna przelewać tego na papier. Pozostaję jednak przy tym, że nie miała ona kontaktu z taką osobą.

Schizofrenia była tutaj stałym, ważnym punktem. Autorka nie powinna pozwolić sobie na potknięcia.

 

Cóż więcej mogę dodać? Ja tej książki nie polecam. Nie żałuję, że ją przeczytałam. Chciałam ją przeczytać. Chciałam zrozumieć, dlaczego ludzie tak bardzo ją zachwalają, ale przeczytałam i nie rozumiem ciągle. Może to kwestia gustu, może to ja się mylę. Ale taka jest moja opinia. Powtórzę: szału nie ma.

- Książkomaniaczka

 

,

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>