„Myszy i ludzie” – wzruszająca i piękna powieść o przyjaźni, poświęceniu i marzeniach

Na początku zaznaczę, że „Myszy i ludzie” to wybitnie dobra książka i uważam, że warto o niej mówić. Nie da się ukryć, że na pierwszy rzut oka nie wygląda na nadzwyczajną, ale wierzcie – jest nadzwyczajna.

Nie jest zbyt obszerna i na pewno pozostawia po sobie wielki niedosyt. Nie przyciąga uwagi, schowana między dużymi księgami i tomiskami, ale mimo tego co widzimy w niej obecnie, po przeczytaniu jest tego znacznie więcej i na pewno trudniej to wszystko ogarnąć.

To nie jest prosta historia o prostych ludziach. Książka ma swoje lata, ale problemy jakie porusza są w większości nadal aktualne. Sądzę, że jest dużo lepsza od wielu dzisiejszych „bestsellerów”; książek o niczym dla ludzi chcących wszystkiego. Ta niewielka powieść staje się czymś w rodzaju rollercoastera; uczucia, jakie towarzyszą podczas czytania, są różne i niepewne. Od zaskoczenia po smutek i od smutku po radość.

 

 

George i Lennie to najlepsi przyjaciele. Obaj chodzą od lat za pracą; w każdym miejscu Lennie musi coś zmalować, dlatego tak ciężko ustać im w jednym miejscu. Lennie nie za wiele rozumie. Jest na pewien sposób upośledzony, nie ma więc łatwo. A jeszcze trudniej ma jego towarzysz.

Co prawda, jest dorosłym mężczyzną, do tego potężnie zbudowanym, ale jego rozum pozostał gdzieś w tyle i można porównać go do rozumu dziecka (coś na wzór Forresta Gumpa, tak sądzę).

Zdany na siebie, na pewno by sobie nie poradził. Ale ma u boku przyjaciela, na którym zawsze może polegać. I choć George wciąż się na nim „wyżywa”, Lennie wie, że ten nie zrobi mu krzywdy. Po prostu znają się zbyt długo. Mają nawet wspólne marzenia.

Po jakimś czasie odnajdują miejsce w pewnym gospodarstwie.

George jest nadzwyczaj ostrożny; dba o to, by Lennie nie palnął nic głupiego ani nic takiego nie uczynił. I na początku ten plan przebiega pomyślnie.

Z czasem jednak Lennie nie wytrzymuje napięcia. Z pozoru jest spokojny i naprawdę nie chce nikomu zrobić krzywdy, ale jak się go już sprowokuje, nie ma przebacz…

George zadamawia się w nowym miejscu, a opieka nad przyjacielem nieco wymyka mu się spod kontroli. Pozostawiony choćby na moment Lennie, nie potrafi czasami trzymać języka za zębami lub rąk za plecami. On po prostu taki jest.

George’a zna prawie od zawsze. Ciężko mu z Lennie’m, ale zawsze stara się go wspierać. Co dnia zaznacza, że bez niego byłoby mu lepiej, ale sam nie wie czy to jest prawda. Z jednej strony jest dla niego wielkim ciężarem, z drugiej zaś nie ma poza nim nikogo… Jak mógłby go skrzywdzić?

George wie, że nie może wiecznie zajmować się swoim dorosłym przyjacielem. Czasami po prostu nie ma nad nim kontroli, traci go z oczu. I z czasem zaczyna nawet wierzyć, że dzięki temu Lennie się usamodzielni.

Jest jednak w wielkim błędzie.

Lennie popełnia błąd za błędem, a jeden z nich może go sporo kosztować…

George okropnie cierpi z powodu tego, co musi uczynić. Ale jeśli to pozwoli mu żyć spokojnie i, być może, szczęśliwie… dlaczego miałby przegapić tę okazję?

Przyjaźń czasami zostaje wystawiona na ciężkie próby. I niektórych prób po prostu nie sposób znieść, a obietnic dotrzymać…

 

 

Zwykle rozpisuję się bardziej, ale tym razem będzie krótko i na temat.

Tę książkę mi polecono, a, jak wiadomo, co mi się poleca, za to się biorę. Zwykle kończy to się nie za fajnie, szczególnie jeśli jest to na mój koszt, bo wiele książek później zalega mi na półce. Tym razem jednak zostałam mile zaskoczona.

Ta książka to totalny przełom w moim życiu. Chociaż, ” w życiu” to może za duże słowo. Po prostu dzięki niej zrozumiałam parę rzeczy. Parę ważnych rzeczy.

Dawno nie podjęłam się tak dobrej i zapierającej dech w piersiach lektury. Od samego początku książka trzymała mnie w niepewności, czasami zdawałam się być zupełnie zdezorientowana i zagubiona. I aż do ostatnich stron czułam, że gdzieś odleciałam.

Ta powieść jest przepełniona masą emocji i uczuć. To piękna lektura na każdy dzień, na każdą porę roku i dnia.

„Myszy i ludzie” to książka, która zawiera w sobie masę ważnych spraw, o których do tej pory nie myśleliśmy. Wzrusza, podnosi na duchu i zaskakuje. Pokazuje, jak ważna jest przyjaźń i jak łatwo w mgnieniu oka wyrosnąć z marzeń. Uczy, że nie zawsze będzie łatwo i że czasami dla naszych bliskich jest lepiej, kiedy po prostu odsuniemy się na bok. Że osoby, którym ufaliśmy potrafią nas zniszczyć w momencie, w którym myślimy że nas naprawiają.

Autor porusza bardzo ważny temat, a mianowicie temat, o którym sporo się pisze i mówi, ale wciąż niewiele się go rozumie. W dzisiejszym świecie zanika sporo wartości, ludzie są dla siebie bardziej obcy niż kiedykolwiek. Przyjaźnią nazywa się to, co zniosło parę lat potknięć i upadków. Coś, co według nas jest trwalsze niż przeciętna znajomość. A przyjaźń to przede wszystkim poświęcenie i zaufanie; to, czym charakteryzuje się przyjaźń ukazana w tej książce.

Los człowieka jest przewrotny, o tym wie każdy z nas. Ale droga tych dwóch bohaterów była naprawdę kręta i kiedy myśleli, że ich przyjaźni nic nie zagraża, stało się coś, czego nie da się wytłumaczyć słowami. Coś, co po prostu na jakiś moment przyćmiło wspólną wizję przyszłości i celów. Wystawiona na próbę, poległa.

Lennie i George to ludzie, którzy poza sobą nie mieli nikogo. Ludzie, którzy marzyli o kawałku własnej ziemi, o hodowli królików i spokojnym życiu na starość. Przyjaciele, którzy mimo różnych charakterów, zawsze powstają z kolan i walczą ze wszystkimi przeciwnościami wspólnie.

Czasami w życiu jest tak, że mimo upływu czasu i mimo przeszłości, która jest już daleko w tyle, coś w nas się tli. I pozornie wydajemy się spokojni, wciąż tacy sami. Uchodzimy za dobrego przyjaciela, za sumiennego pracownika i silnego człowieka. Ale pod tym wszystkim kryjemy coś, o czym nie wie nikt. Czasami nie mamy wystarczająco siły by walczyć o coś, co mamy już praktycznie w zasięgu ręki.

Zawodzimy siebie i ludzi, na których nam zależy i dobrze wiemy o tym, że to nie jest dobre. Mimo to, robimy to ciągle. I prawdopodobnie będziemy robić to już zawsze.

I tak jak George, musimy czasami podjąć ważne, ważące na naszej przyszłości decyzje. Zrezygnować z tego, o czym marzyliśmy i z tych, których kochaliśmy dla czegoś, co jest realniejsze. Dla czegoś, co jest bliżej.

Nie podejmujemy się dalszej walki. Dla niektórych ta walka może być już tylko wyrokiem. Końcem. 

Bo czasami przyjaźń nie wystarcza, by mu sprostać. 

- Książkomaniaczka

 

,

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>